alt

W oparach absurdu estetyki

category

Felietony o projektowaniu wnętrz

author

Sebastian Rzymski

Kiedy patrzę na promowany w mass mediach przekaz o tym co powinno nam się podobać a co nie, chce mi się walnąć pięścią w stół. Gdzie się podział indywidualizm, wolność i oryginalność? Najlepiej aby jednostka nie wychylała się zbyt mocno ze swoimi poglądami dotyczącymi estetyki przed szereg, bo może narazić się co najmniej najbliższym kręgom społecznym. Przecież jeśli pomaluje sobie głowę na kolor np. czerwony nie zmieni mnie to jako człowieka, tylko mój wygląd. A jednak w odbiorze będę kimś zupełnie innym, daleko wykraczającym poza obowiązuje normy społeczne.

Jeśli dodać do tej moim zdaniem smutnej konstatacji to, że perfidia przekazu z mediów wtłacza podejście bardzo zaszufladkowanej percepcji piękna i otaczającego świata mam ochotę głośno wykrzyczeć DOŚĆ!!! Wykrzywiony w ten sposób obraz rzeczywistości oczywiście udziela się także podczas projektowania wnętrz, bo przecież każde wnętrze musi mieć jakiś przypisany określony styl, który naturalnie dawno jest już usystematyzowany.

Wszelkie subtelności i stany pomiędzy tymi szufladkami schodzą na plan dalszy, ponieważ trzeba być widocznym tylko tak jak głoszą propagandyści, celebryci i pseudospecjaliści, którzy rzekomo znają się na modzie, trendach. Nie było by w tym nic niewłaściwego gdyby nie fakt, że w gruncie rzeczy nie my dokonujemy wyboru tego co nam się rzeczywiście podoba. To jak wygląda nasze najbliższe otocznie, ubiór, dom mieszkanie lub inne dobra to przecież jedna z wielu form wyrażania siebie i komunikacji.

Powielane niemal w nieskończoność kalki i schematy m.in. wnętrz, które serwuje nam m.in. Internet to w rezultacie bardzo często pustka bez wartościowych treści. A wielką umiejętnością w związku z tym jest jest skuteczna filtracja powielanych treści, które z biegiem czasu tak jak w zabawie w głuchy telefon deformują się. Zdaję sobie sprawę z faktu ewolucji trendów w sztuce, modzie itd, co jest naturalne, jednak czym innym jest ewolucja a czym innym bezmyślne kopiowanie.

Obecnie ważniejsze jest to, że coś jest niż to jakie to jest co jeszcze bardziej infantylizuje pojęcie piękna i wrażliwości. Wystarczy popatrzeć na większość treści reklamowych, które w punktach wychwalają zalety produktu lub usługi, zupełnie pomijając to jakie to jest. Wniosek z tego taki, że dla wielu osób ważniejsze będzie posiadanie domu lub mieszkania bez zagłębiania się w kwestie estetyczne i kwestie ich własnej wygody. A bezpieczne powielenie rozwiązań, które są u sąsiadów, przyjaciół, znajomych niestety w zupełności wystarczą. Współczesne wnętrza są tego wyrazistym przykładem, które tak naprawdę są dalekie od ideału i najczęściej są kopiami kopii w mniejszym lub większym stopniu.

Zróżnicowany próg wrażliwości estetycznej i subiektywna definicja piękna i dobrego smaku, stylu powinny generować odmienny trend, który skupia się na człowieku jako indywiduum. W praktyce jest inaczej ponieważ, serwowane są gotowe schematyczne rozwiązania. Wszechobecna ostatnimi czasy moda w architekturze i wnętrzach na szarość to papierek lakmusowy potrzeb jednostki do nienadmiernego eksponowania się i raczej wtapiania się w otoczenie. Mnie osobiście przypomina to obraz z ekranizacji powieści Georga Orwella „1984”, w którym szarość i nijakość jest przytłaczająca.

Projekty wnętrz, które są za bardzo oryginalne są raczej skazane na ostracyzm społeczny. Z tego powodu w celu utrzymania się strefie komfortu psychicznego po rozwiązania oryginalne sięgamy rzadziej.

Przesycenie we wnętrzach powielaniem innych projektów wnętrz nie jest na szczęście absolutne i można znaleźć także projekty wnętrz unikatowe, które definiują pojęcia towarzyszące współczesnej aranżacji wnętrz na nowo.

Leave a comment