Praca nad tą kawalerką zaczęła się od jednego, bardzo wyraźnego wrażenia: mimo świetnej lokalizacji i pięknej, zabytkowej kamienicy, wnętrze bardziej utrudniało życie, niż je ułatwiało. Wąski przedpokój wchodzący prosto w kuchnię, korytarz szeroki na tyle, by się przecisnąć, mini – łazienka i jedyne główne pomieszczenie, które musiało pełnić kilka funkcji naraz. A jednak było w tym mieszkaniu coś, co nie pozwalało przejść obok niego obojętnie — potencjał na mały, miejski azyl z charakterem. Celem projektu stało się stworzenie wnętrza, które mimo ograniczeń będzie wygodne, sprytne i pełne wyrazistych akcentów, pasujących do singla mieszkającego w centrum stolicy.
Galeria projektu:
Kawalerka w zabytkowej kamienicy przy Placu Trzech Krzyży
Projekt tej niewielkiej, bo zaledwie 25-metrowej kawalerki, powstał w jednym z najbardziej prestiżowych punktów Warszawy – tuż obok Placu Trzech Krzyży, na piątym piętrze kamienicy o historycznym charakterze. Mieszkanie ma dostęp do tarasu i piękne, wysokie okna, ale jego pierwotny układ funkcjonalny… daleki był od komfortu. Trudna geometria ścian, wąski korytarz, miniaturowy przedpokój i bardzo ograniczona możliwość ingerencji w układ pionów instalacyjnych sprawiły, że na projekt czekało tu zadanie nie tyle dekoracyjne, ile strategiczne.
Wyjątkowo trudny układ funkcjonalny
Największym wyzwaniem okazało się połączenie przedpokoju i aneksu kuchennego. W mieszkaniu nie było miejsca na klasyczne otwarcie kuchni na salon – głębokość zabudowy musiała zostać ograniczona do 50 cm, aby zachować w miarę wygodne przejście. To wymusiło zastosowanie w 100% kompaktowych rozwiązań: dwupalnikowej płyty grzewczej, podblatowej lodówki oraz zabudowy kuchennej projektowanej od zera, z oddechem tylko tam, gdzie naprawdę był potrzebny.
Aby wejście do mieszkania nie prowadziło wprost w kuchenny blat, zastosowano pionowe drewniane lamele – lekką, półotwartą przegrodę, która buduje intymność i jednocześnie nie robi „ściany” w tak małym metrażu. Tuż obok pojawiło się też tapicerowane siedzisko oraz duże, podświetlane lustro, które znacząco poszerza optycznie przestrzeń.
Strefa dzienna z charakterem – jedno pomieszczenie, wiele funkcji
Salon pełni w tej kawalerce rolę dosłownie wszystkiego: jest tu strefa wypoczynku, pracy, przechowywania i – kiedy trzeba – przestrzeń gościnna. Zależało na tym, aby przy tak małym metrażu nie popaść w minimalizm do bólu, tylko pozwolić sobie na odrobinę drapieżności. Skoro mieszkanie jest dla singla, to styl mógł być bardziej wyrazisty, z humorem i kontrastem.
Głównym elementem salonu jest sofa z funkcją spania oraz duża, zaprojektowana na zamówienie szafa. Mebel wypełnia całą ścianę i działa jak prywatny magazyn użytkownika – mieści garderobę, rzeczy codzienne, elektronikę i wszystko to, co w małych mieszkaniach nie może zalegać na widoku. Kilka otwartych wnęk przełamuje monotonię białych frontów i tworzy wygodne półki na książki oraz drobiazgi, do których powinien być szybki dostęp.
Po drugiej stronie stanęło biurko pełniące funkcję stołu – lekka forma, która nie zagraca przestrzeni, ale może być szybko przearanżowana, kiedy użytkownik przyjmuje gości. Pod oknem zmieściła się niewielka szafka RTV i telewizor, oba dyskretne, aby nie dominować nad wnętrzem. Detale, takie jak grafiki na ceglanej ścianie, nadają całości indywidualny ton.
Mini łazienka, która daje radę
Łazienka ma tak nietypowy układ, że każdy centymetr był tu ważniejszy niż zwykle. Zmieściła się jednak pełnowymiarowa kabina prysznicowa we wnęce – wykończona materiałem o ciepłej, matowej strukturze – a pod oknem znalazła się umywalka z praktyczną zabudową meblową poniżej. Nad wc zaprojektowano niszę z półką a wyżej klasycznie szafkę zamykaną z półkami. To wszystko to laminowana płyta drewnopodobna tworzy bardziej miękki i cieplejszy obiór przestrzeni.
Oświetlenie zostało dobrane tak, aby budować kameralność: w prysznicu ukryte LED-y tworzą pionowe linie światła, które dodają wnętrzu głębi, a jednocześnie nie zabierają przestrzeni.
Estetyka z pazurem – bo małe mieszkania wcale nie muszą być nudne
Zestawienie drewna, cegły, grafitowych ścian i delikatnie transparentnych szafek w salonie nadaje wnętrzu charakter, który jest jednocześnie miejski i bardzo indywidualny. Nie było sensu udawać przestrzeni większej, niż jest – zamiast tego jest skupienie, aby przestrzeń była intrygująca i maksymalnie zoptymalizowana w codziennym użytkowaniu i po prostu ciekawa.
Kontrasty materiałów, kilka celowo mocniejszych akcentów, brak jednolitej „hotelowej” estetyki – wszystko to sprawia, że mieszkanie ma swój własny styl, a nie jest tylko kolejną małą kawalerką w centrum.